.::Rezerwa 126p::. Strona Główna .::Rezerwa 126p::.
BEZ KOMUNISTYCZNEJ ADMINISTRACJI

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumStrona główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Czasem gaśnie, czasem nie
Autor Wiadomość
Buudu 

Wiek: 39
Dołączył: 17 Cze 2019
Posty: 9
Skąd: OPO
Wysłany: 2019-06-17, 21:03   Czasem gaśnie, czasem nie

Witajcie.
To mój pierwszy "techniczny" post. Czytałem już wiele wątków, ale po ostatnich przebojach z Małym rozpaczliwie szukam pomocy, bo straciłem już wiarę w ten samochód... i mojego obecnego mechanika...

Otóż 2 lata temu, kupiłem wymarzonego, czerwonego z 92r. Początkowo jeździł jak ta lala, po jakimś czasie czasami zaczął gasnąć na wolnych obrotach, żeby później bez problemu przejeździć kolejne 2 miesiące. Potem objawy z gaśnięciem po rozgrzaniu się nasiliły. Ratowałem się doraźnie, dokręcając śrubkę od wolnych obrotów. Finalnie jeździłem już z wkręconą na maxa, a on i tak po rozgrzaniu gasł. Samochodem nie jeżdżę jesienią ani zimą, więc po zimie trafił do mechanika na regulację gaźnika, zapłonu oraz luzów zaworowych. Wymieniłem również pompkę paliwową, gdyż miałem ogromne problemy z odpaleniem go na ciepło. Po kilku przejażdżkach znowu zaczęły falować obroty, znowu podkręcanie śrubki i gasnący silnik. 2 miesiące temu zdecydowałem się na wymianę gaźnika na regenerowany (stary podobno miał luz na przepustnicy). Po 5 minutach jazdy samochód wrócił do mechanika - objawy jakby go zalewało a w podstawce gaźnika było paliwo. Okazało się, że pływak był nieszczelny i nabierał paliwa. Potem miesiąc pojeździłem, aż 2 tygodnie temu nie potrafiłem go odpalić. Z ssaniem, bez ssania, z gazem... nic, ani nie zagadał na sekundę. Żeby nagle odpalić bez problemu. Przejechałem około 20km - wszystko git. Na chwilę wyskoczyłem do sklepu, odpalił normalnie, ale po wciśnięciu gazu coś strzeliło, auto nie zgasło, ale po wciśnięciu gazu jakby coś go przyduszało... wchodził na obroty, ale skokowo, raz na jakiś czas się odwieszał i znowu mulił. Potem nie potrafiłem go już odpalić, wsadziłem jakąś starą świecę, którą znalazłem w garażu i zagadał. Pojechałem do mechanika (kolejny raz). Dziś go odebrałem po wymianie świec i przewodów. Pojechałem zrobić rundę - szedł jak burza. Na wolnych obrotach również równiutko, bez problemu. Po chwili odpoczynku odpaliłem go ponownie i po 2 sekundach praktycznie zgasł. Po przegazowaniu to samo. Wracałem więc do garażu hamując biegami, żeby nie wrzucać luzu. Pod garażem znowu chodził jak gdyby nigdy nic... Parę raz go przegazowałem i ogólnie ok, ale co któreś gazowanie tracił obroty aż do zera. Ale przy niektórych wszystko było ok.

Błagam o pomoc, bo ręce mi już opadają. Nie jestem ekspertem od mechaniki, jednak dużo czytam i staram się powoli uczyć robić najprostsze rzeczy.
Na pewno zmienię mechanika, ale nie mam pojęcia co jeszcze w tym samochodzie można wymienić, żeby cieszyć się z jazdy, a nie w strachu pokonywać drogę do sklepu...

Sorry za taką ilość tekstu, ale chciałem opisać całą sprawę od początku historii :mrgreen:
Jeśli komuś starczy sił i cierpliwości, żeby przejść przez cały post i zna jakieś "zaklęcie naprawy" to dajcie znać :)

Dzięki, pozdrawiam
 
     
michals 

Wiek: 47
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 673
Skąd: Limanowa
Wysłany: 2019-06-17, 21:11   

Wygląda to na połączenie problemów gaźnika z zapłonem. Gaźnik masz już podmieniony pozostało sprawdzić/wymienić: kondensator zapłonowy. Platynki w tym luz na nich. Przewód przerywacz - cewka. Ten przewód z zestawów jest słaby. Polecam kupić w osłonie silikonowej ew. wykombinować np. ze sznura od żelazka. Potem zostaje cewka i jej okablowanie. Były osoby które rozwiązały problem dopiero wymieniając przewód opornościowy.
 
     
Buudu 

Wiek: 39
Dołączył: 17 Cze 2019
Posty: 9
Skąd: OPO
Wysłany: 2019-06-18, 10:32   

michals napisał/a:
Wygląda to na połączenie problemów gaźnika z zapłonem. Gaźnik masz już podmieniony pozostało sprawdzić/wymienić: kondensator zapłonowy. Platynki w tym luz na nich. Przewód przerywacz - cewka. Ten przewód z zestawów jest słaby. Polecam kupić w osłonie silikonowej ew. wykombinować np. ze sznura od żelazka. Potem zostaje cewka i jej okablowanie. Były osoby które rozwiązały problem dopiero wymieniając przewód opornościowy.


Dziękuję bardzo za odpowiedź :) zwrócę uwagę mechanikowi co już wymieniłem i co jeszcze można ;) czasem zastanawiam się, że może ten "nowy" gaźnik jest walnięty... Aż się dzisiaj boję sprawdzać jaki maluszek będzie miał humor i jak daleko mnie dowiezie...
 
     
dizzyx 


Wiek: 37
Dołączył: 04 Kwi 2015
Posty: 617
Skąd: Końskie
Wysłany: 2019-06-18, 22:22   

Przewód pomiędzy cewką a aparatem zapłonowym.
Podmień na inny i sprawdź.
Też kiedyś szukałem dziury w całym, wymieniłem wszystko włącznie z rozrządem, a ostatecznie winny był ten przewód (pękł w środku, w izolacji).
_________________
Zapraszam do Garażu Dziadka
 
     
Kudłaty156 


Wiek: 32
Dołączył: 08 Cze 2012
Posty: 149
Skąd: Lipa k/Stalowej Woli
Wysłany: 2019-06-19, 23:18   

To i ja dorzucę swoje 3 grosze... Ok, gaźnik "regenerowany" a miał nieszczelny pływak... takie to dzisiaj spece od "regeneracji"... No ale cóż, gaźnik gaźnikiem, przewody WN masz nowe i nowe świece, sprawdź sobie kondensator definitywnie, i zasilanie cewki, choć jeśli tylko się to dzieje na ciepłym to kondensator może się chrzani, ewentualnie... takie przypuszczenie... nie masz może takich bakelitowych przedłużek na świece? Jak masz może być tak, że jak się rozgrzeje to dostaje przebicia, miałem kiedyś taki przypadek jeszcze w pierwszym maluchu... ale raczej stawiałbym na problem natury zasilania cewki zapłonowej i przerywacza :)

Daj znać jak poszło
_________________
Wszystko piszczy, wszystko brzęczy, nic nie działa, MALUCH JEDZIE!
 
     
Buudu 

Wiek: 39
Dołączył: 17 Cze 2019
Posty: 9
Skąd: OPO
Wysłany: 2019-06-21, 21:50   

Dzięki Panowie za cenne uwagi. Będę wymieniał i testował tak, jak mówicie. Dzisiaj, właściwie przed chwilą przeprowadziłem kolejne "testy". Jest już w miarę chłodno więc odpaliłem, wyłączyłem ssanie, po przejechaniu 200m przy dojeździe do krzyżówki zgasł. Po odpaleniu jechał normalnie. Co któreś wrzucenie na luz gasł. Teraz go gazowałem przed garażem. I oprócz tego, że czasem gasł to przy ostrym dodaniu gazu doszły strzały z wydechu (ale tylko po rozgrzaniu) ... Czyli jeszcze zapłon do ustawienia.... Obstawiam, że może ten gaźnik faktycznie jest walniety...
_________________
Mój Malanek : http://forum.rezerwa126p.pl/viewtopic.php?t=25803
 
     
dizzyx 


Wiek: 37
Dołączył: 04 Kwi 2015
Posty: 617
Skąd: Końskie
Wysłany: 2019-06-21, 23:39   

Buudu napisał/a:
Teraz go gazowałem przed garażem. I oprócz tego, że czasem gasł to przy ostrym dodaniu gazu doszły strzały z wydechu (ale tylko po rozgrzaniu) ... Czyli jeszcze zapłon do ustawienia...

Nie kręć zapłonem póki nie wyeliminujesz innych rzeczy.
Ja bym się na serio przyjrzał temu przewodowi między cewką a aparatem, bo to minuta roboty żeby go dorobić i podmienić, a od razu wiadomo co i jak. Kup też i podmień kondensatory.
Ewentualnie zerknij też na dyszę wolnych obrotów. Miałem sytuację, że sama się wkręcała i wtedy faktycznie nie ma wolnych obrotów.
I nie ma co tak testować i gazować, bo jak coś jest nie tak to się samo nie naprawi ;) :D
_________________
Zapraszam do Garażu Dziadka
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Rusztowania Szalunki
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 11